Zakwas z buraków to jeden z tych przetworów, które robi się trochę przy okazji, a potem zostają z nami na dłużej. Bez pośpiechu, bez skomplikowanych proporcji, z prostych składników. U nas pojawia się regularnie w chłodniejszych miesiącach – do picia, do barszczu, jako część codziennej kuchni, która opiera się na tym, co sezonowe i naturalne.
Jest w nim coś bardzo uspokajającego. Kamionkowe naczynie stojące w kuchni, zmieniający się kolor, zapach, który po kilku dniach mówi, że wszystko idzie w dobrą stronę.
Składniki
- ok. 3 kg buraków
- 2 główki czosnku
- 2–3 liście laurowe
- kilka ziaren ziela angielskiego
- kilka ziaren czarnego pieprzu
- woda
- sól niejodowana (do przetworów)
Jak robię zakwas z buraków
Buraki obieram i kroję na mniejsze kawałki. Układam je w kamionkowym naczyniu. Dodaję obrane ząbki czosnku, liście laurowe, ziele angielskie i czarny pieprz.
Całość zalewam wodą z solą – w takich proporcjach, jak do kiszenia ogórków. Ważne, żeby buraki były całkowicie przykryte. Używam soli niejodowanej, przeznaczonej do przetworów.
Naczynie przykrywam i odstawiam w spokojne miejsce na około tydzień. Co jakiś czas zaglądam, sprawdzając, czy wszystko jest w porządku. Zakwas stopniowo nabiera koloru i charakterystycznego, lekko kwaśnego smaku.
Gdy jest gotowy, zlewam go do butelek i przechowuję w chłodnym miejscu.
Dlaczego warto robić zakwasy
Zakwas z buraków, podobnie jak inne kiszonki, to naturalny sposób przechowywania warzyw i wykorzystywania tego, co sezonowe. Proces fermentacji sprawia, że smak się pogłębia, a napój staje się lekki i orzeźwiający.
Pijemy go głównie zimą – jako prosty, domowy dodatek do codziennej diety. Bez obietnic i cudów, raczej w przekonaniu, że to, co naturalne, robione spokojnie i bez pośpiechu, po prostu nam służy.
Jak wykorzystujemy zakwas
Najczęściej pijemy go samodzielnie, czasem na ciepło, czasem na zimno. Jest też niezastąpioną bazą do barszczu – intensywnego w smaku i kolorze, dokładnie takiego, jaki lubimy najbardziej.
Zakwas z buraków to jeden z tych przetworów, które na stałe wpisują się w rytm roku. Robiony zimą, wraca co sezon, przypominając, że proste rzeczy często są najlepsze.
Komentarze