Menu

Baba drożdżowa na spokojniejsze dni

Baba drożdżowa na spokojniejsze dni

Jako że jestem już trochę zmęczona, a Wielkanoc za rogiem, tym razem wybór padł na babkę drożdżową.

Taką klasyczną. Bez udziwnień.

To ciasto, które nie wymaga pośpiechu.

Wręcz przeciwnie — lubi czas, ciepło i spokój.

Składniki

  • 1,5–2 szklanki mąki
  • 20 g świeżych drożdży
  • 3 duże żółtka
  • 1 średnie jajko (roztrzepane)
  • 1/2 szklanki letniego mleka
  • 1/4 szklanki cukru
  • 60–65 g roztopionego masła
  • rodzynki
  • kilka kropel soku z cytryny
  • skórka pomarańczowa (opcjonalnie)

Wykonanie

Z mleka, drożdży, łyżeczki cukru i dwóch łyżek mąki przygotowujemy rozczyn. Odstawiamy na chwilę, aż zacznie pracować.

Do wyrośniętego rozczynu dodajemy pozostałe składniki (oprócz masła) i wyrabiamy ciasto. Na końcu dolewamy roztopione, ale już niegorące masło i dalej wyrabiamy, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne.

Dodajemy sok z cytryny, rodzynki i — jeśli lubimy — skórkę pomarańczową.

Odstawiamy w ciepłe miejsce na około godzinę, półtorej — aż wyraźnie wyrośnie.

Po tym czasie wyrabiamy ciasto jeszcze raz i przekładamy do przygotowanej formy na babkę (u mnie wysmarowana tłuszczem i obsypana mąką krupczatką). Ciasto powinno wypełniać mniej więcej 1/3 formy. Z tej porcji często wychodzi mi jeszcze jedna mała babka — idealna do koszyczka.

Formę przykrywamy i odstawiamy jeszcze raz do wyrośnięcia.

Pieczemy w 170°C przez około 30 minut. Najlepiej sprawdzić patyczkiem — jeśli po wyjęciu jest suchy, babka jest gotowa.

Na koniec można ją polukrować — ja najczęściej robię prosty lukier, czasem królewski na bazie białka.

💛 Ta babka zawsze przypomina mi dzieciństwo.

Zapach drożdżowego ciasta powoli rozchodzi się po domu.

Jest w nim coś spokojnego. Znajomego.

I może właśnie tego najbardziej potrzeba przed świętami.

Nie idealnych przygotowań — tylko takich chwil.