Menu

Las, który był tu przed nami

Las, który był tu przed nami

Las jest częścią naszego siedliska. Mamy go około hektara. Sąsiaduje z lasem naszego sąsiada i dalej przechodzi w las państwowy. To właśnie on był jedną z pierwszych rzeczy, które mnie oczarowały w Wilczyskach.

Kiedy przyjechaliśmy obejrzeć dom wystawiony na sprzedaż, pogoda nie zachęcała do spacerów. Było szaro ( no, lekko biało, bo wcześniej prószył śnieg), chłodno i raczej mało romantycznie. A jednak to właśnie las zwrócił moją uwagę.

Las w zimie

Pamiętam, że czekając na gospodarzy, poszliśmy przejść się między drzewami. W pewnym momencie zobaczyliśmy stado saren. To był jeden z tych drobnych momentów, które zostają w pamięci na długo.

Może dlatego, że od zawsze ciągnęło mnie do lasu. Zawsze marzyłam o kawałku własnej ziemi. I o kawałku własnego lasu...Bo las jest dla mnie spokojem...

Las na wiosnę

Do dziś często tam chodzę. Czasem sama, kiedy potrzebuję pobyć chwilę ze swoimi myślami. Czasem z córką, która odziedziczyła po mnie miłość do lasu. Zdarza się też, że dołącza mąż albo syn, choć oni zdecydowanie mniej entuzjastycznie podchodzą do wszelkich kleszczy, komarów i meszek i raczej korzystają z uroków lasu w zimie.

W sezonie spacer często kończy się koszykiem grzybów.

Jestem grzybiarzem od dziecka. Pierwsze grzyby zbierałam podobno jeszcze przed drugimi urodzinami, choć wtedy był to zupełnie inny las niż ten na Moroniu.

Las daje nam też sąsiedztwo, którego nie da się kupić.

Las latem

Sarenki podgryzają czasem buraki. Koziołki ocierają poroże o młode drzewka. Dziki potrafią zainteresować się ziemniakami, a zające kapustą.

Bywa to irytujące, ale jednocześnie przypomina, że wokół naprawdę tętni życie.

W okolicy mieszkają też kuny, łasice, lisy i wiele gatunków ptaków. Zimą zdarzało mi się znajdować na skraju lasu tropy wilków. Samych wilków nigdy nie spotkałam, ale świadomość, że gdzieś są, dodaje temu miejscu odrobiny dzikości.

Nasz las staramy się zostawiać przyrodzie. Nie prowadzimy wycinek. Usuwamy jedynie drzewa, które stanowią zagrożenie albo przewróciły się same (a i te naprawdę pojedyncze, bo większość zostawiamy przyrodzie). Dzięki temu ściółka jest pełna życia. Między drzewami wyrastają młode siewki, rozkładające się drewno staje się domem dla owadów, a wśród tarniny na obrzeżach kryją się małe ptaki.

Las jest mieszany. Rosną tu głównie jodły i dęby. Na obrzeżach można spotkać brzozy, olsze i wierzby.

I właśnie taki lubię najbardziej. Nieuporządkowany. Trochę dziki. Żyjący własnym rytmem.

Kilka ostatnich lat pokazało mi jednak, jak bardzo różnie można patrzeć na las.

W sąsiadującym lesie państwowym prowadzona była wycinka. Najpierw zniknęły sosny. Później przyszła kolej na część starych dębów i jodeł.Do lasu wjechały ciężkie maszyny. Powstały szerokie drogi, którymi wywożono drewno. Miejscami ściółka została całkowicie zniszczona, a między pozostawionymi drzewami pojawiły się głębokie koleiny.

Zniszczony wycinką las

Jeszcze kilka lat wcześniej miałam tam swoje miejsca na kurki, koźlarze, podgrzybki i borowiki. Lubiłam po prostu chodzić po tym lesie.

Kiedy po jednej z wycinek wybrałam się tam na spacer, wróciłam do domu ze łzami w oczach.

Wiem, że gospodarka leśna rządzi się swoimi prawami. Wiem też, że las nie jest muzeum. Ale trudno było patrzeć na miejsca, które znałam od lat, zamienione w krajobraz pełen błota, połamanych gałęzi i porzuconych resztek po wycince.

Najbardziej żal było mi jednak zwierząt.

W okolicy przez lata obserwowaliśmy orlika krzykliwego. Miał swoje gniazdo w tej części lasu. Samo drzewo podobno ocalało, ale wycinka odbywała się wokół niego. Hałas maszyn i ciągła obecność ludzi sprawiły, że od pewnego czasu już go nie widuję.

Być może jeszcze wróci...Bardzo chciałabym w to wierzyć...

Tym bardziej cieszę się, że nasz kawałek lasu nadal wygląda tak, jak wyglądał wtedy, gdy zobaczyłam go po raz pierwszy.

Pełen życia, pełen zapachów, pełen zmian, które przynoszą pory roku.

Las jesienią

Bo las nigdy nie jest taki sam...Inaczej pachnie wiosną, inaczej latem po burzy, inaczej jesienią, kiedy pod nogami szeleszczą liście.

I może właśnie dlatego tak bardzo go lubię.

💛Dom był powodem, dla którego przyjechaliśmy do Wilczysk.

Ale mam czasem wrażenie, że to las sprawił, że zostaliśmy. I za każdym razem, gdy wchodzę między drzewa, wiem, że była to jedna z najlepszych decyzji, jakie podjęliśmy...

Podobają Ci się nasze artykuły?

Otrzymuj nowe wpisy prosto na skrzynkę — bez spamu, bez konta. Tylko to, co najlepsze z farmy.